– Valeria? – w słuchawce rozległ się piskliwy, roszczeniowy głos matki Rodriga. – Dobrze, że odbierasz. Rodrigo powiedział mi, co wczoraj zrobiłaś. Czy ty postradałaś zmysły?! Rodrigo to głowa rodziny, a ty jesteś jego żoną! Jakim prawem mścisz się na moim synu i okradasz własny dom, wysyłając pieniądze swojemu ojcu?! Przez twoją histerię Rodrigo musiał wziąć kolejną pożyczkę w banku na spłatę mojego remontu! Masz natychmiast kazać swojemu ojcu zwrócić te pieniądze, bo inaczej osobiście przyjadę do waszego mieszkania i zrobię z tobą porządek!
Spojrzałam na tatę, który pokręcił głową z politowaniem.
– Doña Gracielo – powiedziałam ze śmiertelnym spokojem. – Niech pani nie fatyguje się do mojego mieszkania. Bo kiedy Rodrigo wróci dziś z pracy, wszystkie jego walizki będą stały na korytarzu przed drzwiami. Zamek właśnie jest wymieniany.
– Co ty wygadujesz, gówniaro?! – wrzasnęła kobieta.
– A to sto pięćdziesiąt tysięcy pesos, które Rodrigo ukradł z mojego konta i przelał pani wczoraj wieczorem, to ostatnia rata alimentacyjna, jaką od nas pani zobaczy. Kopię raportu o pani długach z kasyna oraz pozew o unieważnienie małżeństwa z powodu oszustwa finansowego mój prawnik wyśle do pani i pani syna jeszcze przed południem. Skoro Rodrigo tak bardzo lubi spłacać pani rachunki, od dziś będzie mógł to robić, mieszkając znowu w swoim starym pokoju.
Rozłączyłam się, zablokowałam jej numer i odetchnęłam pełną piersią po raz pierwszy od sześciu tygodni.






